sobota, 1 października 2011

wspomnienie obowiązkowe

http://en.wikipedia.org/wiki/File:TdL-1881.JPG
Napisałam coś w rodzaju rozprawy o miłości bliźniego, której lektura na pewno Cię zmęczy; przebacz mi, Matko ukochana, i pomyśl sobie, że w tej właśnie chwili infirmerki spełniają wobec mnie to, o czym piszę; nie wahają się zrobić dwa tysiące kroków tam, gdzie wystarczyłoby dwadzieścia; mogłam więc podziwiać miłość bliźniego 
w czynie! Bez wątpienia, dusza moja winna się tym zachwycać; ale umysł mój – przyznaję – jest trochę skrępowany wobec takiego poświęcenia i pióro straciło swój polot. Na to, bym mogla wypowiedzieć swoje myśli, trzeba mi być jak samotny wróbel, a to zdarza się bardzo rzadko. Zaledwie wezmę pióro do ręki, oto przechodzi koło mnie jakaś dobra siostrzyczka z widłami na ramieniu. Sądzi, że mnie zabawi małą pogawędką: siano, kaczki, kury, wizyta doktora, wszystko znajduje się na tapecie. Co prawda nie trwa to długo, ale jest więcej takich miłosiernych sióstr; 
a oto znów inna, rozrzucająca siano, składa na mych kolanach kwiaty, być może w przekonaniu, że staną się one 
dla mnie źródłem poetyckiego natchnienia. Lecz ja go w tej chwili nie szukam, i wolałabym, aby te kwiaty nadal kołysały się na swych łodygach.
(Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, Dzieje duszy. Tłumaczenie: siostry karmelitanki bose)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz