wtorek, 20 września 2011

kartka z kalendarza

Po jednej stronie normalnie.
Dzień września: kolejny. Tygodnia: ten. Roku: ów. Tydzień: jeszcze inny. Imieniny obchodzą: solenizanci. 
Znak Zodiaku: nadal ten sam. Wschód Słońca: rano. Zachód Księżyca: bardziej ku wieczorowi.
Po drugiej stronie właściwie też normalka.
TROCHĘ PRZESĄDÓW.
Tylko trochę, bo gdyby więcej, o. Posacki mógłby napiętnować, że New Age albo Wicca.
Trochę to przecież niedużo i na pewno nikomu nie zaszkodzi.
Akurat tyle, ile trzeba; w końcu to najzwyklejszy zdzierany kalendarz.
Poza tym – z przepisami, na przykład na zapiekankę ziemniaczaną z serem i kiełbasą. Albo na ciasto na czerwonym winie.
Z praktycznymi poradami: jak wywabić tłustą plamę z bawełnianego podkoszulka albo jak uratować przesoloną zupę. Bo jak będzie za słona...
Trochę. Ot, ten przysłowiowy ogarek zaledwie, przecież nie świeczka; świeczki wydawca kalendarza dla masowego odbiorcy na pewno by nie ryzykował.
B u t y  – stojące na stole zapowiadają kłótnię.
Buty na stole? Talerze pod ławą zarosły murawą...
Wyrzucanie c h l e b a  – sprowadza biedę i nieszczęścia.
Czyli niewyrzucanie go to również przesąd?
Co jutro? 
Jutro też jest dzień. Dzień wątróbki z pieczarkami. Przesądy innym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz